Korytarz nieczynnego Kina Nysa.
Oby nie zamienili tego w market.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, października 05, 2015
środa, kwietnia 21, 2010
niedziela, marca 07, 2010
poniedziałek, września 28, 2009
wenus
Kino Wenus.

Kiedyś największe w Zielonej Górze, aktualnie nie funkcjonuje z racji powstania Cinema City. Zawsze denerwował mnie obraz w Wenusie, z racji obiektywów w projektorze, które miały kilka wad m.in. potężną aberracje chromatyczną, żadne inne kino nie miało tak rozjechanych szkieł. Tak czy inaczej było to jedno z pierwszych miejsc, w których oglądałem film na dużym ekranie.

Kiedyś największe w Zielonej Górze, aktualnie nie funkcjonuje z racji powstania Cinema City. Zawsze denerwował mnie obraz w Wenusie, z racji obiektywów w projektorze, które miały kilka wad m.in. potężną aberracje chromatyczną, żadne inne kino nie miało tak rozjechanych szkieł. Tak czy inaczej było to jedno z pierwszych miejsc, w których oglądałem film na dużym ekranie.
sobota, grudnia 06, 2008
CommercImage
Trochę ludzi przewinęło się przez kilina.

Każdy twierdził, że jest zimno ...
Wręczenie nagrody na camerimage Viggo Mortensen'owi.

Generalnie z roku na rok oglądam coraz mniej filmów ... i coraz mniej mi sie podoba. W pamieci zostały jedynie "Slumdog Millionaire" i "33sceny z życia", może jeszcze "The boy in the striped pajamas", za największą porażkę uważam "The house", produkcji amerykańskiej z epizodycznymi rolami Pawła Deląga i Weroniki Rosati - nie dotrwałem do końca licząc na ostatni film festiwalu "Surveillance" (córki albo żony Davida Lyncha), który jak dla mnie jest nieudaną próbą zrobienia filmu w klimacie Lyncha.

Każdy twierdził, że jest zimno ...
Wręczenie nagrody na camerimage Viggo Mortensen'owi.

Generalnie z roku na rok oglądam coraz mniej filmów ... i coraz mniej mi sie podoba. W pamieci zostały jedynie "Slumdog Millionaire" i "33sceny z życia", może jeszcze "The boy in the striped pajamas", za największą porażkę uważam "The house", produkcji amerykańskiej z epizodycznymi rolami Pawła Deląga i Weroniki Rosati - nie dotrwałem do końca licząc na ostatni film festiwalu "Surveillance" (córki albo żony Davida Lyncha), który jak dla mnie jest nieudaną próbą zrobienia filmu w klimacie Lyncha.
Etykiety:
camerimage,
festiwal,
kilinskiego,
kino,
ldz,
lodz,
Viggo Mortensen
Subskrybuj:
Posty (Atom)