wtorek, marca 29, 2011

granda

Miałem o tym nie pisać na blogu. Mimo wszystko zamieszczam zwięzłą historię mojej przygody z siecią PLAY. Niech będzie to ostrzeżenie dla wszystkich użytkowników telefonów z dotykowymi ekranami. Nie jestem wyjątkiem w tego typu sprawie, kilkoro z moich znajomych wpadło w podobną "zasadzkę".

|1/40|f2.2|50mm|ISO 2000|
Dnia 20 października 2010 roku został przeniesiony (z sieci ERA) i aktywowany numer telefonu 600-...-.... W celu sprawdzenia jego działania po raz pierwszy włożyłem kartę SIM (otrzymaną od operatora PLAY) do nowego telefonu Samsung Galaxy i5700 i uruchomiłem go (około godziny 01:20). Poprosiłem również kolegę o wykonanie próbnego telefonu w celu sprawdzenia działania przeniesionego numeru. Wszystko działało, w związku z czym włączyłem budzik i odłożyłem komórkę. Niestety telefon mnie nie obudził, gdyż rano był zupełnie rozładowany, pomimo wcześniejszego naładowaniu go do pełna.
Dnia 21 października 2010 roku nie mogłem już wykonywać połączeń. Dzień wcześniej w godzinach wieczornych sprawdzałem przez Internet panel administracyjny, który nie wykazał żadnych nieprawidłowości.
Gdy 22 października 2010 zalogowałem się na panel administracyjny klienta okazało się, że mam naliczoną kwotę ponad 600pln za połączenia internetowe z dnia 20października 2010roku. Jestem studentem i posiadam szybki Internet stacjonarny, więc nie potrzebuję go w telefonie. Tego dnia zablokowałem wszelkie możliwości łączenia się z Internetem, zgłosiłem również (po raz drugi) reklamację dotyczącą połączeń internetowych i prośbę o zbadanie sprawy przez dział techniczny a także zwolnienie z opłaty za usługi z których nie skorzystałem.
W połowie listopada 2010 roku pojawiła się odpowiedź o nie uznaniu reklamacji. Wówczas mój telefon Samsung Galaxy i5700, usunął wszystkie kontakty telefoniczne w związku z czym został odesłany do autoryzowanego serwisu a ja ponownie wysłałem pismo z załącznikami dotyczącymi naprawy telefonu. Wówczas kontaktowałem się przez biuro obsługi klienta z telefonicznym biurem obsługi. Moja prośba o biling połączeń internetowych została odrzucona (rozmowa jest nagrana przez sieć PLAY), ponieważ podobno nie ma takiej możliwości. Jednak po konsultacji z jednym z pracowników sieci PLAY dowiedziałem się, że jest to możliwe i że najprawdopodobniej natrafiłem na niekompetentną osobę z biura obsługi.
Po niespełna dwóch tygodniach (koniec listopada) otrzymałem telefon z serwisu z informacją o: „Aktualizacja oprogramowania do wersji 2.1 Klient decydując się na zakup telefonu z systemem Android musi liczyć się z tym, że aparat dokonuje aktualizacji oprogramowania (…)” Z tymże przy zakupie telefonu już miałem system Android w wersji 2.1 Ponadto nikt przy zakupie aparatu nie poinformował mnie o ewentualnych „niekontrolowanych” przez abonenta połączeniach internetowych.
Dnia 23 listopada 2010 roku złożyłem kolejną reklamację jednak tym razem wysłaną pocztą za potwierdzeniem odbioru. List dotarł do sieci PLAY dnia 1 grudnia 2010 roku, jednak nie otrzymałem odpowiedzi wg ustawowych 14dni co w świetle prawa jest jednoznaczne z uznaniem reklamacji tak mówią przepisy "art. 8 pkt. 3. Jeżeli sprzedawca, który otrzymał od kupującego żądanie określone w ust. 1, nie ustosunkował się do tego żądania w terminie 14 dni, uważa się, że uznał je za uzasadnione. " -  Ustawa o szczegółowych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego z dnia 27 lipca 2002 r. (Dz. U. 141 poz. 1176). Dnia 28-30 grudnia 2010 roku numer został (bez uprzedniej informacji) zupełnie odłączony. Od tamtej pory nie mogę już nawet odbierać połączeń co sprawia, że numer ten jest bezużyteczny a ja jestem zmuszony do korzystania z zastępczego.
W trakcie podpisywania umowy, zostałem poinformowany o darmowych 250MB transferu (dostępnych z datą przeniesienia numeru, czyli 20października), których zresztą nie chciałem, zastrzegając iż nie będę korzystał z Internetu. Pani z sieci PLAY powiedziała, że dotyczy to wszystkich nowych klientów i, że usługę będzie można wyłączyć. Piszę o tym dlatego gdyż przyznane mi 250MB danych nie zostało w ogóle uwzględnione w panelu administracyjnym. Usługi nie zdążyłem jeszcze wyłączyć.
Chcę dodać także, że konsultowałem się z serwisantami telefonów komórkowych z zapytaniem czym mógł być spowodowany tak duży transfer? Jednoznacznie odpowiedzieli, że na pewno nie mogła to być tylko aktualizacja oprogramowania, dodając że "nabicie" takiej ilości danych – samym tylko przeglądaniem Internetu jest wręcz niemożliwe.

FINAŁ: W końcu i tak musiałem zapłacić. Pismo mediacyjne wysłane za pośrednictwem Urzęd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zostało odrzucone, w grę wchodził jedynie sąd apelacyjny ale ponoć to przegrana sprawa. Ostatnią deską ratunku jest pozwanie producenta telefonu. :(

12 komentarzy:

Bocian pisze...

niemiła historia :-/

Anonimowy pisze...

Bo Android lubi internet i bez internetu jest nieużyteczny - znam ten problem, nie mój, ale jak widzę jest on dość powszechny. W przypadku mojego faceta kilkukrotne łączenie się codziennie z internetem, a za każde 17 gr.(łącznie za jeden miesiąc ok. 80zł) Zostałeś należycie poinformowany przy zakupie telefonu czym jest i na jakiej zasadzie działa sieć 3G? Jeżeli nie, jak bym do UOKiKu uderzała w tą stronę.

Anonimowy pisze...

ufff..

negatyw pisze...

Właśnie nie zostałem specjalnie należycie poinformowany, choć częściowo zdawałem sobie sprawę z interneto'żernego Androida. Z tymże nie chciałem Internetu i trudno mi było uwierzyć w kilkugodzinny rachunek wart ponad 600zł :( Odwołanie się do sieci przez UOKiK, oskarżając o błędne informacje w biurze obsługi niestety nic nie dało.

Bogdan pisze...

Ten Twój przykaład tylko potwierdza zasadę "duży może wszystko" Wszystkie instytucje powołane do ochrony konsumenta to fikcja. Zastanawiam sie jak intensywne-masowe musi być działanie aby coś ugrać w takich sprawach!? Twój przykład zmusza do smutnych konkluzji:
- nie korzystać z telefonu, nie korzystać z PKP, nie korzystać z publicznej służby zdrowia...
... chciałem pocieszyć, ale jakoś tak wyszło ?

Statch pisze...

mniejsze sumy może by przełknęli - tak było dwa razy w moim przypadku, ale 6 stów już nie chcą odpuścić,
wydawać by się mogło, że wg hasałek o wolnym rynku - klient nasz pan, a tu nic.
Ale istnieje internet. Pierwszy krok zrobiony. Info jest na blogu. Drugi? A opisz jeszcze dokładniej i roześlij mailem po znajomych informując ich w jakim salonie i gdzie to załatwiałeś, do kogo pisałeś itp itd, porozsyłamy dalej. Ja już za Chiny nie wezmę czegoś takiego, a maila poślę dalej w świat.

Statch pisze...

i tak mi przyszło jeszcze do głowy, że znajomi też mogliby opisać swoje historie - to już byłaby niezła historia

negatyw pisze...

Dzięki Statch. Są już fora i blogi które opisują tego typu sytuację, gdyż nie dotyczą one tylko jednej sieci! Ale póki nie weźmie się za to prawnik i nie stworzy odpowiedniego precedensu, wówczas jakakolwiek walka skazana jest na niepowodzenie. :(

Anonimowy pisze...

Tomasz, bo tu nie o sieć idzie- ja w play jestem ponad 4 lata i nie miałam nigdy najmniejszego problemu, za to mój M. w erze tak- kwestia tych wspaniałych ekranów dotykowych, a raczej ich słabych zabezpieczeń. Ale fakt, faktem, nieładnie z ich strony, że nie dbają o klienta odrzucając nawet mediacje...Pozdrawiam, rox.

Anonimowy pisze...

Jeśli chodzi o pierwszy dzień w sieci play to zawsze jest tak że wszystkie połączenia z tego dnia są dodatkowo płatne- tak jest gdzieś nawet w regulaminie lub cenniku napisane. Co do ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej- nie do centrali pisemko wysyłać tylko odwiedzić punkt w którym dokonałeś zakupu- w myśl tej ustawy odpowiada SPRZEDAWCA a nie firma w której pracuje

Katieoo pisze...

Pierwsze co to kupując telefon z Androidem powinieneś się zainteresować na jakiej zasadzie działa. Poza tym, z tego co tu wyczytałam wiesz, że system Android korzysta z internetu, więc sam się w to gówno wpakowałeś. Uważam, że PLAY bardzo dobrze nie umarza wszystkim osobom tych rachunków, bo za niewiedzę/niedbałość się płaci.
Telefony HTC z Androidem mają w ustawieniach wyłączenie dostępu do internetu z sieci. Co do Samsungów nie wiem - podejrzewam, że musisz zainstalować sobie program, co jest dziecinnie proste i bezpłatne, poza transmisją danych za pobranie programu (ok 1MB do 3MB). Tak samo jest z Sony Ericssonem i LG. Producenci nie wpadli na taki pomysł jak HTC i to użytkownicy mają problem ;) (Używałam te telefony, więc wiem o czym mówię ;) )
Prosta sprawa - nie wiesz wszystkiego na temat telefonu/systemu operacyjnego - nie bierz go.
Sam jesteś sobie winien, trzeba było wziąć inny telefon ;)

Anonimowy pisze...

Sam sobie winien jestes nie wiesz czym jest android?? Zanim ja sobie kupilem tel z andkiem duuzo o nim czytalem......