Jak się okazuje są tacy, którzy mnie jeszcze lubią i wręczają mi bezokazjonalne podarki.
Kora i Bocian spełnili jedno z moich marzeń i wręczyli bidon'Maryjkę ze świętą, leczniczą wodą. Niemal codziennie smaruje nią głowę i nie czuje się mądrzejszy ale może to kwestia czasu.
A czekoladowy aparat dał mi Johnny. Trochę szkoda go jeść, więc póki co patrzę na niego.